Pisanie o traumie jest trudne. Jeszcze trudniej nie pisać o niej wcale. Ani też nie da się łatwo przestać, gdy raz się zaczęło. Podobna otwartej ranie, która nie nie może zamknąć się nie przechodząc czasu zaognienia, trauma, gdy nie piszemy o niej, aczyna pisać o nas. Rana, aby się zagoić, musi pozostać otwarta, a pisanie o traumie nigdy się nie kończy.

 

Frank Seeburger, The Open Wound. Trauma, Identity, and Community 

 

Trauma – począwszy od przemocy domowej aż do politycznego terroru i doświadczeń zbiorowych – pozostawia rany w psychice, które, jak pisze Frank Seeburger, mogą nie goić się długie lata. Nierozpoznany wpływ traumy wykracza poza indywidualne życie, przechodząc z pokolenia na pokolenie zapisany w codziennych reakcjach na trudne sytuacje, przeżywanych objawach, obrazie siebie i swojej przyszłości. Na poziomie zbiorowym wpływ traumy zapisuje się w kulturowej tożsamości, opowieściach grupy, czy całego narodu, mitach, mówiących nam o tym kim jesteśmy, czego mamy się obawiać, co może nas spotkać.

 

Być może najbardziej bolesnym aspektem doświadczenia traumatycznego jest to, że uszkodzony nim musi pracować ze skutkami uszkodzenia za pomocą uszkodzonych narzędzi. Psychologiczne obrony (obrony ego, ale i głębsza ich warstwa, którą w psychologii nazywamy obronami self, czy obronami Jaźni) ratują życie – pozwalają przetrwać najtrudnieszy czas i żyć dalej. Dokonuje się to jednak za ogromną cenę. Często długoterminowym skutkiem traumy  jest zamknięcie się na zewnętrzne doświadczenia, niezdolność do podjęcia ryzyka, które mogłoby postawić osobę jeszcze raz w podobnej sytuacji, w rezultacie czego przyszłość spostrzegana jest przez filtr przeszłości, jako przestrzeń, która potencjalnie może przynieść jedynie zranienie.

 

Donald Winnicott pisze o tym mówiąc o „lęku przed załamaniem” – głębokim przerażeniu, że przyszłość przyniesie katastrofę w rezultacie której straci się wszystko (życie, zdrowie, związek, zdrowe zmysły, majątek). Ten lęk przed czymś bardzo konkretnym według Winnicotta nie jest lękiem przed tym co będzie, a przed tym co się już stało – doświadczeniem traumatycznym, które nie zapisało się w przestrzeni objętej zdolnościami narracyjnymi. Podobnie pisze o tym Margaret Wilkinson zajmująca się psychoneurobiologią traumy, pokazując, jak w rezultacie traumy hipokamp umożliwiający opracowanie doświadczenia na poziomie wspomnień wyłącza się pod wpływem silnego stresu, a traumatyczne doświadczenie jest rejestrowane przez starsze części mózgu. To, co nie zapamiętane nie może być zapomniane, podkreślają oboje – zapada w ciało, działa w obszarze niepamięci, manifestując się w nagłych stanach somatycznych i emocjonalnych, które doświadczamy na poziomie naszych objawów.

 

Innym dramatycznym długofalowym skutkiem traumy jest, jak już wspominałam wcześniej, zamknięcie na nowe doświadczenia, które mogłyby powtórzyć ryzyko przeszłego zranienia. Wydaje się, jakby psychika z całą swą zapobiegliwością mówiła: „Nigdy więcej! Nigdy więcej nie pozwolę na odtworzenie tego postawiło mnie na granicy unicestwienia”. Donald Kalsched, współczesny psychoanlityk jungowski rozumie takie reakcje jako wynik działania „drugiej warstwy obron”, głęboko nieświadomego systemu samoochrony psychiki, pozwalającego przetrwać w bezpośredniej bliskości traumatycznego doświadczenia. Mechanizm ten jednak, jak uważa, nie różnicuje upływu czasu, dla niego zawsze jest wtedy (co potwierdza rozumienie wielu innych teoretyków i praktyków klinicznych, którzy mówią o bezczasowości traumy, jest istnieniu niejako „poza czasem”), zawsze istnieje koniczność czujności, która ma ochronić przed kolejnym cierpieniem, a jednocześnie zamyka na potencjalne spełnienie i życie swoim losem w chwili obecnej.

 

Doświadczenie traumatyczne rani, uszkadza, pozostawia trwałe ślady. A jednocześnie rekacja psychiki na nie pokazuje niesamowite ludzkie zdolności do przetrwania i transformacji. Być może to jest najważniejsym aspektem pracy z osobami, które doświadczyły traumy, czy życia w obrębie kultury, która jak nasza jest kulturą post-traumatyczną. Przetworzenie doświadczenia traumatycznego przez system obron pozwala nam z szacunkiem docenić transformacyjne zdolności psychiki, to, że jest w stanie wspierać samą siebie, gdy nie wspiera ją nikt inny i nic innego ze świata. Zwrócenie uwagi na ten aspekt pozwala nawiązać kontakt z naturalnymi samo-leczącymi funkcjami psychiki, w pracy, która przestaje być jedynie „przepracowaniem doświadczenia traumatycznego” a zaczyna być pełnym znaczeń doświadczeniem przemiany.

Małgorzata Kalinowska

 

Podziel się...
Share on Facebook7Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Share on Tumblr0Pin on Pinterest0Share on Google+0Share on StumbleUpon0Email this to someone

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Simple Share Buttons
Simple Share Buttons